Celebra Glam Shop paleta
Uncategorized

Paleta Celebra Glam Shop: czy to już było?

Pogoda trochę spóźniła się z zimą i dopiero teraz zasypała nas śniegiem więc czas na recenzję palety świąteczno-karnawałowej: Celebra marki Glam Shop.

Sama Hania mówi, że paleta ma kojarzyć się ze świętowaniem i mimo tego trudnego roku ma dać nam trochę koloru i radości. Czy tak jest? Czy Celebra to nowe szaleństwo czy powtórka z rozrywki? Wszystkie odpowiedzi znajdziecie poniżej. Zapraszam!

Kartonowe opakowanie Celebry jest kolorowe, lśniące, z wytłoczonym, złotym napisem. Grafika odnosi się do rozmytych światełek lampek choinkowych. Osobiście nie przeszkadza mi cukierkowość szaty graficznej i uważam ją zwykle tylko za dodatek do tego co najważniejsze czyli samego produktu. Do tego wystarczy jedno spojrzenie na paletę i już jakiś ten świat mniej poważny – i dobrze! Radości nigdy nie za dużo 😊.

Opakowanie

Zaczniemy od tego, że według opisu na stronie produktu, w palecie Celebra znajdziemy 7 matów, 7 słynnych turbo pigmentów i 2 cienie o perłowym wykończeniu. Maty są podobno wykonane w nowej formulacji i nie umiem stwierdzić czy jest to prawda, ponieważ dopiero od niedawna zaczęłam interesować się Glam Shopem.

Może po swatchach będziecie w stanie podpowiedzieć mi czy nowa formuła cieni matowych faktycznie jest inna w starszych paletach. Poniżej prezentuję Wam wygląd samej palety Celebra w środku i swatche cieni w  różnych rodzajach światła:

paleta Celebra Glam Shop cienie

Celebra paleta swatche

Albatros – Mat. Bardzo ładny beż. Nie jest ani za jasny ani za ciemny.

Inżynier – Mat. Piękny cień przejściowy. Często używam na całą powiekę.

Muza – Turbo pigment. Różowe drobinki na beżowej bazie. Piękny na całą powiekę. Bardzo uniwersalny.

Delicja – Perła. Różowo-pomarańczowo drobiny na ciepłej bazie.

Bajer – Turbo pigment. Złoto-beżowe drobiny na przezroczystej bazie. Taki typowy “ślubniak” w typie toppera.

Twist – Turbo pigment. Liliowo-niebieskie drobiny na przezroczystej bazie. Piękny topper.

Kawa – Mat. Średni, neutralny brąz. Bardzo dobrze się rozciera.

Pod gruszką – Turbo pigment. Złoto-zielone drobiny na brązowej bazie. Bardzo ciekawy kolor, świetnie wygląda na powiece.

Zacny – Turbo pigment. Złoto-pomarańczowe drobiny z zielonkawym połyskiem na ciepłej, brązowej bazie.

Dreszczowiec – Turbo pigment. Niebiesko-różowe drobiny na fioletowej bazie. Przepiękny cień, zdecydowanie mój faworyt z palety.

Sztosik – Turbo pigment. Piękne, neutralne złoto.

Hera – Mat. Ciemny róż.

Lord – Mat. Najciemniejszy brąz z palety. Neutralny.

Brudna malinka – Mat. Brudny róż.

Pozytywka – Mat. Żółto-pomarańczowy cień rozcierający się do ciemniejszego pomarańczu.

Angaż – Perła. Brąz opalizujący na neutralne złoto.

Dlaczego daję Wam tyle zdjęć tych samych cieni? Otóż cienie w Celebrze są o tyle niezwykłe, że każda zmiana kąta padania światła, jego intensywności i rodzaju powoduje, że cienie mogą wyglądać po prostu różnie. Przy tylu zdjęciach i tak nie udało mi się uchwycić niektórych subtelnych zmian w odbijaniu światła przez różne rodzaje drobin. Musicie więc wierzyć mi na słowo, że – szczególnie turbo pigmenty w Celebrze, to niezwykłe kameleony, które zarówno w świetle dziennym jak i sztucznym wyglądają zjawiskowo.

Cienie matowe

Przejdźmy od razu do matów. Słyszałam, że niektóre cienie matowe z Glam Shopu potrafią się sypać i tak też jest w Celebrze. Nie znając delikatności matów, moje pierwsze spotkanie z cieniem Inżynier, Kawa i Lord było dość.. pyliste. O ile mi to nie przeszkadza to wiem, że niektórzy po prostu takiej formulacji nie lubią i to też jest okej. Ja nie mam z tym problemu i wydaje mi się, że na każdy produkt znajdzie się sposób więc do cieni matowych z  Celebry podchodzę niezwykle delikatnie.

Oprócz tego faktu nie mogę powiedzieć o matach nic złego. Są niezwykle mocno napigmentowane, wystarczy odrobina, żeby Kawą wykonturować oko, Inżynierem nadać głębi załamaniu oka i przyciemnić Lordem zewnętrzny kącik. Wydaje mi się, że najjaśniejszy cień – Albatros, nie pyli się tak jak pozostałe. Brudna malinka i Hera to piękne roże a ich pigmentacja zwala z nóg. Czasem nawet zdarza mi się wklepać je w posmarowane pomadką ochronną usta i voila – kolorowa pomadka diy jest nasza.

Matowe cienie są kremowe, przemiłe w dotyku i gdyby nie to pylenie można by je pomylić z cieniami w kremie. Pięknie się budują i bardzo łatwo rozetrzeć je do chmurki. Muszę jeszcze wspomnieć, że cienie nie osypują się pod okiem. To ważne, ponieważ o ile pylenie w palecie może być większe, to przy delikatnej pracy z pędzlem nie dostaniemy kolorowej chmury pod dolną powieką.

Dużo kontrowersji wzbudził matowy cień Pozytywka, który zamiast pozostawać żółto-pomarańczowym odcieniem jaki widzimy w palecie, rozciera się do czerwonego pomarańczu. W przypadku mojej palety ta sytuacja również występuje:

Pozytywka Celebra utlenianie

Czy to bardzo źle? Pewnie nie. Gorzej jeśli ktoś wymarzył sobie taki nietypowy żółty odcień na powiekach a otrzymuje kolor, który jest niejednorodny i nie oddaje na powiece tego, co widzimy w wyprasce. Mnie takie cienie intrygują i często szukam sposobu jak wykorzystać je w makijażach typu one and done. Niemniej rozumiem, że nie każdy musi być zadowolony więc zastanawiając się nad paletą Celebra weźcie pod uwagę to jak wygląda roztarta część Pozytywki na zdjęciu powyżej.

Turbo pigmenty i perły

Błyskotki w palecie Celebra są przepiękne. Jednak nie tylko ich odcienie zwalają z nóg ale także cudowna formuła, która bardzo przypomina mi cienie kremowe. Wszystkie błyszczące cienie z Celebry mają konsystencję masełka i można uzyskać nimi efekt niemal folii na oku.  Mocno roztarty turbo pigment – Zacny, służy mi również do dziennego makijażu jednym cieniem. Muza i Bajer to takie typowe, piękne błyski pasujące każdemu. Twist traktuję bardziej jako topper, a jego wyraźniejszy brat – Dreszczowiec to praktycznie powód mojego zainteresowania tą paletą – jak widzicie na swatchach jest bardzo bogatym i wyraźnym fioletowym błyskiem na różowo-fioletowej bazie, mieniącym się błękitnymi drobinami. Pod gruszką jest faktycznie nietypowym odcieniem i porównałam Wam go poniżej z cieniem Cosmo z palety Mini Star Palette od Natashy Denony. Glam Shop Natasha Denona cienie pod gruszka cosmo porownanie muza i bellatrix

Cienie są dość podobne jednak nie są identyczne. Dodatkowo porównałam Wam jeszcze Muzę z Glam Shopu z cieniem Bellatrix z tej samej palety Natashy Denony, które mają absolutnie różne wykończenia, więc może podobne w wypraskach, roztarte tracą tą cechę. Hania w filmie o Celebrze mówiła, że podobieństwo wyszło całkiem przypadkowo i co więcej, mogę Wam powiedzieć, że konsystencja naszych polskich Glam Shopowych turbotów jest według mnie nawet lepsza od błyszczących cieni Natashy – mamy więc czym się chwalić 😊.

Delicja i Angaż to perły, które zrobiły na mnie najmniejsze wrażenie wśród wszystkich cieni w palecie, a nosząc je na powiekach dostawałam tyle komplementów, że możecie sobie tylko wyobrazić moc pozostałych.

Aplikacja cieni

Chcę zwrócić Wam szczególną uwagę, żeby z cieniami z tej palety pracować delikatnie, szczególnie z matami, wtedy wykorzystacie ich najlepsze cechy w swoich makijażach. Błyszczące cienie polecam Wam wgłaskiwać w pędzel albo po prostu tym samym ruchem nanosić je na palec. W ten sposób nie naruszycie ich delikatnej struktury a same cienie będą po prostu lepiej wyglądać na powiece.

Cienie z Celebry, tak jak cienie z innych palet, na moich oczach lepiej utrzymują się na bazie lub pomadce czy też po prostu na korektorze. Błyski lubię nakładać na mokry glitter glue z Nyxa albo spryskiwać wodą pędzel, wtedy nie zdarzy nam się drobinkowy osyp, a cienie będą wyglądać intensywniej. Bez bazy również dobrze się utrzymują i nakładają ale dla własnego komfortu po prostu lubię używać bazy 😊.

Kończąc temat jakości cieni wrócę na chwilę do opakowania i wspomnę tylko, że jedyna formulacyjna plama wokół cienia, powstała mi tylko na niewielkiej części palety wokół wypraski cienia Delicja. Wiem, że to się zdarza w kartonowych paletach z Glam Shopu i jestem ciekawa czy u Was też jeśli chodzi o Celebrę. Może wokół tego samego cienia?Celebra Glam Shop paleta

Celebra Glam Shop tyl palety gramatura

Koszty, koszty..

Koszt palety to obecnie ok. 150 zł (na promocjach w Glam Shopie czasami można dorwać ją za ok. 135 zł). Nie jest to zła cena szczególnie, że otrzymujemy 7 turbo pigmentów, które zgodnie z cenami z Glam Shopu – pojedynczo zwracają nam wartość całej Celebry. Do tego wypraski zawierają po 1,8 g produktu (dla porównania w Mini Star Palette Natashy Denony, każda wypraska to tylko 0,8 g cienia) co stanowi dobry wynik, a przy dużej pigmentacji oznacza również, że będą nam długo służyć.

Dla kogo?

Podsumowując, Celebra to nie jest paleta podstawowa, stanowi raczej dodatek do tego co już mamy. Mimo to, udało mi się przemycać do pracy makijaże wykonane wyłącznie tą paletą przy użyciu brązów, a nawet dodając delikatnego błysku, mocno rozcierając niektóre turbo pigmenty np. Muzę. Nie jest to jednak paleta samowystarczalna. Dzieje się tak szczególnie przez brak czerni i ogromną moc błysków. Dla mnie Celebra nie może być też paletą codzienną ze względu na to, że po prostu nie jestem w stanie korzystać ze wszystkich cieni, ponieważ są tak intensywne. Jest to jednak ogromna zaleta gdy chcemy, żeby nas makijaż widać było z drugiego końca świata :D.

Celebra jest doskonałym, szalonym uzupełnieniem moich dziennych, delikatnych palet i wiem, że cały jej potencjał wykorzystam na pewno przy jakiejś, nawet najmniejszej, okazji albo wyjściu z domu – jednak może w końcu nie tylko do pracy😊.

 

Czy Wam przeszkadza duże pylenie się cieni?

Możecie w pracy powalać koleżanki i kolegów błyskiem turbo pigmentów?

Zastanawiacie się nad kupnem Celebry?

Trzymajcie się!

 

Nerolia

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *